Kurs przewodnikowski w planach? Potrzebna plakietka? Lilijka z paracordu.

Czy zdarzyło Wam się kiedyś tak, że budżet kursu był napięty do granic możliwości ale za wszelką cenę chcieliście dać uczestnikom kursu jakąś pamiątkę? A może szukaliście czegoś co wyróżni wasz zastęp czy drużynę? Być może mieliście tę niebywałą przyjemność tworzyć jakąś jednostkę od podstaw i wykuwając obrzędowość mogliście puścić wodze fantazji. Ostatecznie możecie mieć … Czytaj dalej Kurs przewodnikowski w planach? Potrzebna plakietka? Lilijka z paracordu.

Dla tych co lubią zakuwać, przekuwać, wykuwać i dla tych co też nie. „Nieśmiertelniki”.

Niby z tym zakuwaniem znowu mam opóźnienie bo już przecież po sesji, ale w ramach pracy zdalnej można pomyśleć już o tym co będzie pierwszą rzeczą, którą zrobimy gdy kwarantanna ogólnonarodowa się wreszcie skończy. Jeśli jesteście mną, to zasadniczo nic w Waszym życiu się nie zmieni (no chyba, że będziemy liczyć mniejsze zużycie kremu do … Czytaj dalej Dla tych co lubią zakuwać, przekuwać, wykuwać i dla tych co też nie. „Nieśmiertelniki”.

Mąka ziemniaczana, vicol, olejek, szczypta bałaganu i kolejna plakietka „w Kosmos” gotowa.

Zima jest długa, paczki z Chin długo idą, długie są kolejki po mielone w Biedrze... ale to nic przy tym jak długi bywa mój przewód myślowy. Otóż właśnie wczoraj wymyśliłam plakietkę na nasz referatowy kurs drużynowych. Tak, dokładnie na ten, który zakończył się jakieś 4 miesiące, 22 dni, 5 godziny, 13 minuty i 53 sekund … Czytaj dalej Mąka ziemniaczana, vicol, olejek, szczypta bałaganu i kolejna plakietka „w Kosmos” gotowa.

Pomysł na bluzę ale tylko dla cierpliwych…

O takiej bluzie myślałam już bardzo dawno temu. Tak bardzo temu jak mój ostatni kurs Woodbadge. Wtedy to nawet ogłosiłam wszem i wobec, że poszukuję plakietek mundurowych - odzew był całkiem duży zważywszy na to, że owo "wszem i wobec" oznaczało kilkunastu uczestników kursu. Spłynęły plakietki, dołożyłam do tego kilka swoich (część wreszcie miałam okazję … Czytaj dalej Pomysł na bluzę ale tylko dla cierpliwych…

Żywica epoksydowa po raz pierwszy…

Są takie dni, że znajduję chwilę wolnego czasu pomiędzy hmm... no znajduję. Zwiedzam sobie wtedy te internety i nie jednokrotnie zdarza się tak, że ląduję na Pintereście (albo na jakiś śmiesznych artykułach na Onecie). Ponad rok temu zauważyłam, że ludzie zalewają żywicą epoksydową stoły, paprotki, kwiatki i inne takie mniej lub bardziej drobne przedmioty. Jak … Czytaj dalej Żywica epoksydowa po raz pierwszy…

Bluza z kosmosu!

Ostatni wpis dotyczący symulowania urlopu okazał się niestety znamienny - nie było mnie tutaj długo. Mogliście nie zauważyć, ale taki jest fakt. Impuls do powrotu pojawił się w miniony weekend, był naprawdę kosmiczny. Spędziłam go w gronie niesamowitych ludzi, z którymi mam nadzieję będę miała okazję spotykać się częściej... jakoś ze 2 razy w miesiącu … Czytaj dalej Bluza z kosmosu!

Symulacja urlopu – hawajskie „kwiatoklimaty” z bibuły

Można by powiedzieć, że chwilowo nie trzeba wyjeżdżać z Polski by poczuć się jak w tropikach. Upał - jest, zaduch - jest, tłum nad jeziorem - jest, ale czegoś mi w tym wszystkim brak. Urlop to coś więcej niż notoryczne wykupowanie całego lodu z asortymentu sklepu i szumiący przez całą noc wiatrak. Wakacje to kolory … Czytaj dalej Symulacja urlopu – hawajskie „kwiatoklimaty” z bibuły

Do trzech razy sztuka – zawieszki z folii termokurczliwej

Przy okazji sprawy ze spinaczami do papieru poruszyłam temat porażki eksperymentów z folią termokurczliwą. Zwykłe plastikowe pudełko z supermarketowych cukierni mówili, zwykły piekarnik mówili... Jak skończyły się moje eksperymenty to już chyba wiecie - wyskakujące bezpieczniki w mieszkaniu, na osiedlu i wszechobecny swąd spalenizny... Poszłam na łatwiznę (jak zawsze), w pewnym sklepie na literę E. … Czytaj dalej Do trzech razy sztuka – zawieszki z folii termokurczliwej

Najbardziej złośliwa laurka świata – Yoda Master z origami

Przełom maja i czerwca to w moim kalendarzu zdecydowanie natłok urodzinowo - imieninowy. Nic więc dziwnego, że ostatnio dużo było i jeszcze chyba trochę będzie o własnoręcznie wykonywanych kartkach. Dzisiejsza kartka jest wyjątkowa z kilku powodów ponieważ jest wykonywana dla:- fana gwiezdnych wojen,- fizyka,- konesera moich złośliwości,- człowieka, który na początku naszej znajomości wcale nie … Czytaj dalej Najbardziej złośliwa laurka świata – Yoda Master z origami

100 sposobów na lampki choinkowe – laurka na sygnale;)

Może i nie powinnam ale przyznam się - wyznaję improwizację. Nie do końca to właściwe, nie do końca godne naśladowania ale w moim przypadku sprawdza się bez pudła. Tak to już jest, że najlepsze pomysły przychodzą na ostatnią chwilę - nie ważne kiedy zacznę opracowywać strategię działania, iluminacja przychodzi ZAWSZE 2-3 godziny przez punktem zero. … Czytaj dalej 100 sposobów na lampki choinkowe – laurka na sygnale;)